Na jego cześć stawiano pomniki. Czyniła tak ponoć i sama natura, do dziś możemy obserwować jej penisowe twory w różnych zakamarkach świata. W starożytnym świecie istniał religijny kult fallusa. A bogów przestawiano w sztuce nago w pełnej erekcji… Gotowych do płodzenia następnych pokoleń boskich stworzeń.W pełnym wzwodzie możemy obserwować malowidła Ozyrysa, egipskiego boga słońca i ziemi umieszczane na sarkofagach lub ścianach egipskich świątyń. Przypominając o religijnym kulcie penisa, koniecznie trzeba wspomnieć o hinduskim bogu Sziwy. Na wielu obrazach przedstawiano go w pełnej erekcji w czasie medytacji.
Według wierzeń hindusów bardzo cenił on własną spermę i dostarczając przez setki lat niezapomnianych erotycznych doznań swojej żonie Parvati – nigdy nie ejakulował. Hinduscy jogini do dziś uważając, że powstrzymanie się od ejakulacji jest sposobem na nieśmiertelność, dlatego zaraz po stosunku wysysają spermę z pochwy partnerki.
Powód dumy i… kompleksów
Dziś współcześni mężczyźni nie przywiązują do swego organu takiej wielkiej wagi jak robił to Sziwe, ale również są dumni ze swego atrybutu. Zwłaszcza gdy dorosną i przestaną mieć kompleksy na tym tle. Badania bowiem wskazują, że dojrzały młody mężczyzna, zanim na dobre nie rozsmakuje się w seksie wstydzi się rozbierać przed swoimi pierwszymi partnerkami. Dumą panów napawają przede wszystkim okazałe członki, mniejsze uznawane są za powód do kompleksów dopóty, dopóki nie okaże się, że kobiety z którymi współżyją są zadowolone z miłosnych uniesień. Wtedy facet z mniejszym organem przestaje rozczulać się nad jego gabarytami.
Utarte mity
Z badań nad stereotypami wynika, że w przypadku wysokich mężczyzn spodziewamy się, że będą bardziej muskularni, męscy, atrakcyjni fizycznie i będą mieli większego penisa. Uważa się też, że penis jest odzwierciedleniem męskiej siły i waleczności. Tymczasem wzrost, a długość i objętość penisa nie zawsze idą w parze.
Znawcy anatomii ludzkiego ciała twierdzą wręcz, że rozmiar penisa nie ma związku z rozmiarami reszty ciała.
Pomiary i obliczenia
Wysoki i masywny mężczyzna może mieć penis mniejszy niż człowiek drobny i szczupły. Badania Kinseya wskazują, że 7,5 cm do 10 cm w spoczynku i 12,5 cm do 17,5 cm we wzwodzie może stanowić pewną normę, ale długość penisa we wzwodzie może wynosić też od 9,4 cm do 24 cm. Amerykańskie badania z ostatnich lat, wykonane na 100 ochotnikach w wielu od 20 do 69 lat pokazały, że dane Kinseya są w zasadzie aktualne, choć zwiększyła się proporcja penisów krótszych we wzwodzie- od 11,25 cm do 14,4 cm które stanowiły 40 procent całości próby.
Mały, ale figlarny
Rozmiar członka tak naprawdę nie ma znaczenia, bo przecież liczy się przede wszystkim jego działanie, a nie wygląd!
Największą obsesją wielu mężczyzn jest kwestia wielkości ich prącia (członka niezwiedzionego) i fallusa (narząd męski w pełnej gotowości do erekcji). Problem w tym, że wielkość fallusów nie różni się znacznie, natomiast - prąci tak. W praktyce mniejsze członki mocno się wydłużają podczas wzwodu.
Amerykanie z miarkami
Amerykanie po prostu mierzyli swe prącia i fallusy. Okazało się, że największe prącie mierzyło 5,5 cala, czyli około 14 centymetrów, a najkrótsze - 2,25 cala, a więc około 5,5 centymetra. Jednocześnie odkryli, że największe prącia wcale nie należały do najpotężniejszych mężczyzn. Według badaczy rozmiar prącia męskiego jest wielkością mniej stałą niż to ma miejsce w odniesieniu do innych narządów. Można natomiast powiedzieć, że istnieje rozmiar przeciętny. Większość prąci mierzy 9,5 centymetra. Natomiast przeciętny fallus mierzy około 15 centymetrów. Pomiarów należy dokonywać od nasady narządu po stronie brzusznej...